Stopami tu, myślami…
Według różnych danych w Zjednoczonym Królestwie żyje od 500 tysięcy do 1 miliona Polaków (na świecie około 20 milionów), co stanowi drugą mniejszość etniczną (narodową) w Zjednoczonym Królestwie. Wiele wskazuje na to, że wciąż oczekiwana w Polsce odwrotność zjawiska tzw. „fali imigracji” nie nastąpi, a wręcz przeciwnie. Coraz więcej informacji wskazuje, że rodacy z Wysp nie wyjadą, a niektórzy nawet zdecydowali już do królestwa Elżbiety II powrócić. Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii posiadają prawa wyborcze.
Zastanawiający jest pomysł przekazania miejsca w polskim parlamencie dla przedstawiciela diaspory. Plan, wydawać by się mogło całkiem rozsądny, pod warunkiem jednak, że ów osoba nie będzie reprezentować interesu części, i tak dość podzielonego środowiska emigracji polskiej, tylko posłuży za doradcę, którego zadaniem będzie zasugerować, w jaki sposób można polską diasporę wykorzystać. Koniecznie musi znać realia życia poza krajem. Niewątpliwie przedstawiciele Narodu z nad Wisły rozsiani po całym świecie, to szeroki kanał promocyjny i marketingowy dla sprawy polskiej. Patrząc na systematycznie rozwijające się środowiska młodych profesjonalistów, czy studentów w Wielkiej Brytanii można śmiało powiedzieć, że za parę lat będziemy mogli chwalić się Polakami na wysokich stanowiskach w światowych korporacjach lub pracujących dla obcych mocarstw.
Musimy tu również zauważyć, że wyborcy oddający głos na swojego kandydata w polskich wyborach parlamentarnych poza granicami nie mają większej szansy wpłynąć na sytuację w kraju. Oczywiście argumentem może być tu patriotyzm, czy troska o bliskich,. Przykładem niech będzie fakt, że do urn w 2006 roku ustawiały się kilometrowe sznury zainteresowanych. Żywa tęsknota za krajem, pierwszy profesjonalny marketing wyborczy zachęcił przede wszystkim przedstawicieli ostatniej fali emigracji (po 2004 roku) do czynnego udziału w „zmianach”. Wybory prezydenckie pokazały jednak, że tendencja jest malejąca i coraz mniej imigrantów interesuje się elekcją. Bez wprowadzenia możliwości głosowania przez Internet frekwencja nie podskoczy.
Ważne jest, aby przy okazji wyborów zaznaczyć, że to nie kraj, czy polski rząd odpowiedzialny jest za sytuację emigrantów w miejscach, do których zdecydowali się wyjechać. To błędne wręcz podejście, czy mylne myślenie niektórych negatywnie wpływa i spowalnia budowanie silnej pozycji Polonii w świecie. Ważne jest, aby zrozumieć, że tylko dzięki aktywnemu zaangażowaniu w procesy demokratyczne w krajach zamieszkania będziemy w stanie mieć wpływ na naszą sytuację. Skoro płacimy podatki, czyli przynosimy państwu dochód, to również powinniśmy być w stanie od tego państwa wymagać, mieć możliwość ubiegania się o swoje prawa i przywileje. Aby jednak tak się stało potrzeba wyjaśnić imigracji, że już czas, aby mentalnie również wyemigrowali z Polski, do której zapewne i tak szybko nie zdecydują się powrócić
Możemy oczywiście zauważyć kilka palących problemów, z którymi boryka się emigracja. Takim przykładem może być finansowanie polskich szkół sobotnich na obczyźnie, które zdane są jedynie łaskę konsulatów i dobrą wolę rodziców. Ten temat powinien być jednym z punktów długofalowego planu działań Polonia – Polska, określającego zakres i płaszczyzny współpracy.
Zachęcam wszystkich jednak do spełnienia swojego obywatelskiego obowiązku 9 października. Polska demokracja jest stosunkowo młoda i na etapie kształtowania. Nie ważne, czy będziemy umacniać ja glosując w kraju, czy na obczyźnie. Istotne jest, abyśmy udowodnili, że na demokrację zasłużyliśmy.
„Początki demokracji wyrosły na wierze, że jeśli ludzie w pewnym sensie są równi, to są równi we wszystkim” -Arystoteles

Nie podoba mi sie to, ze jako gdanszczanka glosujac poza Polska glosuje na liste warszawska. Uwazam, ze to raczej niesprawiedliwe wobec warszawiakow, ktorym cala Polonia miesza wyniki. Lepiej byloby, gdyby listy wyborcze byly zgodne z miejscem zameldowania – podejrzewam, ze glosowanie internetowe daloby taka mozliwosc.
30.11.11 || o godzinie 09:47