Polityka na zielono

Magda Wolska jest polską kandydatką z ramienia Social and Democratic Labour Party do Parlamentu Północnoirlandzkiego i do rady miasta ze wschodniego Belfastu. Opowiada o swojej politycznej drodze i o tym, czy lokalni politycy rzucają krzesłami w czasie obrad.

Polityka w Irlandii Północnej to dość trudny temat. Czemu zdecydowałaś się wstąpić do SDLP?

Po przyjeździe do Belfastu zastanawiałam się nad tutejszą sytuacją polityczną, sprawdzając lokalne partie i ich program. SDLP jest partią najbliższą moim poglądom, jest otwarta na emigrantów, widzi społeczeństwo bez podziałow, chce bezpłatnej służby zdrowia i edukacji – czyli tego, co dotyczy nas wszystkich. Jako pierwsza i jedyna zdecydowała się na przetłumaczenie swojego programu oraz ulotek wyborczych na język polski. Na przestrzeni kilku lat klimat polityczny w Irlandii Północnej uległ zmianie.

W majowych wyborach wystartuje czterech polskich kandydatów. Czy myślisz, że Polacy są już gotowi na ich poparcie?

Stanowimy dużą społeczność miejszościową w Irlandii Północnej, co może przełożyć się na znaczącą siłę polityczną. Uważam, że nadszedł już czas, aby Polacy zaczęli interesować się i angażować w sprawy, które ich i ich zycia codziennego bezpośrednio dotyczą. Musimy nauczyć się wpływać na własną sytuację tu na miejscu, w Irlandii Północnej. Jedną ze skutecznych metod jest udział w procesie demokratycznym. W zeszłych wyborach mandat do parlamentu uzyskała Anna Lo, przedstawiciel społeczności chińskiej. Polacy również powinni być w parlamencie godnie reprezentowani. Żeby do tego jednak doszło, muszą zarejestrować się do wzięcia udziału w wyborach.

Wielu polskich imigrantów deklaruje, że wyjechali z Polski w poszukiwaniu pracy, lecz pośrednio przyczyną tej decyzji była również niestabilna sytuacja polityczna w kraju. Czym lokalny polityk może przekonać do siebie Polaków?

W Irlandii Północnej polityk jest dla ludzi. Jest aktywny na polu społecznym, nastawiony na spotkania z ludzmi i asystowanie na co dzień w najzwyklejszych sprawach (np. dziura w drodze czy zalane mieszkanie). Nie zamyka się dla swoich wyborców. Po części może być to spowodowane inną ordynacją wyborczą. Lokalnie oddajesz głos na polityka i to decyduje o tym, czy będzie on pełnił swoją funkcję w następnej kadencji. Zmusza to polityka do bycia aktywnym przez cały okres trwania kadencji. Czasami parlament debatuje na tematy dość prozaiczne, jak np. długość psich ogonków, ale to wynika z dbałosci o szczegoły życia codziennego. Irlandia Połnocna posiada silną klasę polityczną.

Nie wszyscy Polacy, którzy przyjechali do Irlandii Półncnej tak chętnie angażują się w sprawy społeczne,czy politykę. Skąd u ciebie wzięły się tego typu zainteresowania i decyzja o kandydowaniu w wyborach lokalnych?

Moja rodzina jest bardzo upolityczniona, wujek byl działaczem solidarnościowym, wicemarszalkiem Sejmu i w 2009 został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Dla mnie bardzo ważne jest budowanie świadomości politycznej, ktora w tym wypadku zaowocowała poznaniem lokalnej sceny politycznej, partii i ich programów. Przez trzy lata pracowałam w Stormont (budynek, w którym mieści się Parlament Irlandii Północnej) i nie ukrywam, że miało to duży wpływ na podjęcie przeze mnie decyzji. Poznałam wielu polityków reprezentujących różne partie polityczne. Wielu z nich stało się moimi przyjaciółmi i zachęcali mnie do zaangażowania politycznego. Moim dużym atutem jest to, że poznałam parlament i schemat jego działania od podstaw.

W trakcie pracy w Stormont miałaś ścisły kontakt z politykami, zapewne byłaś świadkiem niecodziennych scen z udziałem niektórych. Uchylisz rąbka tajemnicy?

Tego typu informację zostawię sobie na kampanie wyborczą (śmiech). Niestety, nie mogę przekazywać takich wiadomości. Oczywiście dochodziło niekiedy do różnych, czasem szabawnych, sytuacji. Często politycy zasypiali w trakcie obrad. Przeważnie przebieg obrad jest spokojny. Lokalnych polityków cechuje wysoka kultura debaty. Nie dochodzi do przepychanek czy kłotni. Incydentów, takich jak w Chinach, czyli rzucania krzesłami, czy walki na pięści i wyzwiska – nie uświadczysz.

Użycie siły w stosunku do oponenta politycznego to interesujące narzędzie perswazji. Może już czas na przeniesienie niektórych tych praktyk do Irlandii Północnej?

Z tym może być problem, ławy i krzesła na sali obrad są zbyt cięzkie (śmiech). Jestem osobą mocno stapającą po ziemi, zmotywowaną i z silnym charakterem. Będę starała się użyć właśnie tych cech charakteru w trakcie kampanii wyborczej i ewentualnie w późniejszej pracy w parlamencie.

Skąd jesteś i w jaki sposób znalazłaś się w Irlandii Północnej?

Pochodzę z Puław, pięknego miasta w wojewodztwie lubelskim, z tradycjami i zabytkami, pałacem i ślicznym parkiem na skarpie po Rodzinie Czartoryskich, którzy tam urzędowali. Zanim przyjechałam do Irlandii Północnej, przez dziesięć lat pracowałam w firmach informatycznych w Warszawie. Kariera układała się pomyślnie, jednak po jakimś czasie stwierdziłam, że potrzeba mi nowych wyzwań. Postanowiłam wyjechać z kraju, mialam bardzo duże wsparcie od rodziców i calej rodziny, która też jest rozrzucona po świecie (siostra w Warszawie, brat w Kanadzie). Chcesz znać wersję nieoficjalną mojego przyjazdu? Otóż otworzyłam atlas, zamknęłam oczy i wycelowałam palcem w mapę. Los chciał, że trafiłam w Belfast.

Jak brzmi zatem wersja oficjalna?

Bardzo podobnie, z udziałem znajomych i znajomych znajomych. Stwierdziłam, że Irlandia Północna to dobre miejsce na wyjazd. W Belfaście pojawiłam się dwa dni przed dniem Świętego Patryka i zdecydowałam się w ten sposób zacząć poznawać lokalną kulturę. Kupiłam zieloną czapkę i poszłam na Guinnessa do pubu. Spodobało mi się środowisko, ludzie, a już po kilku dniach znalazłam pracę. Tak zaczęła się moja przygoda z Belfastem.

Polacy we Wschodnim Belfaście stanowią silną społeczność i zapewne bedziesz starać się zdobyć ich głosy. Co odróżnia cię od innych kandydatów, jak chcesz przekonać Polaków do swojej osoby?

Przede wszystkim sama jestem Polką i przyjechałam do pracy w Irlandii Północnej, tak samo jak większość przedstawicieli polskiego środowiska. Znam środowisko, jego potrzeby i mam pomysły na ich rozwiązanie. Mówię w języku polskim, więc nie będzie to stanowić bariery w kontaktach z rodakami. Moje znajomości w środowisku również są silnym argumentem. Swoimi działaniami będę wspierać Polaków i reprezentować Polaków. Bede wszędzie tam, gdzie moja pomoc może okazać się potrzebna, a dzięki szerokim kontaktom ta pomoc może być również skuteczniejsza.

Praca i jednoczesne przygotowania do kampanii muszą cię kosztować wiele wysiłku i energii. W jaki sposób radzisz sobie ze stresem, jak spędzasz wolny czas?

Od ponad roku uprawiam jogę i muszę przyznać, że jest to świetny sposób na oderwanie się od problemów i relaks. Można ją uprawiać wszędzie i jest bardzo popularna również wśród lokalnych polityków. Czasu wolnego prawie nie mam, bo studiuję, ale to sprawia mi olbrzymia przyjemnosc – lubię się uczyć nowych rzeczy.

Wywiad ukazał się na łamach marcowego wydania magazynu „CzteroOsiem

Kontynuuj czytanie » || Napisał dnia: 07.03.11. || Tagi:, , , , , ||

Comments are closed.