Nie taki spis straszny, jak go gotują
Pomidorowa mojej babci jest niewątpliwie najsmaczniejszą z zup. Słyszałem, jak powiadali inni, zachwalali, głosili ich zupowe sukcesy. Rodzinne przepisy tasowały sie jak talia kart przed partyjką brydża, ale nikt nie zdołał choć odrobine zblizyć się do sekretnego smaku zupy mamy mojej mamy.
Chciałem ją razu któregoś posiąść ów przepis dla siebie, spisać. Stanąłem więc przy babcinym boku i niczym Holmes śledziłem jej poczynania. Każdy ruch, kolejny krok, nawet westchnienie, czy ręki gest zapisywany był skrupulatnie w notatkniku, Najpierw umyć warzywa. Zdobyć pomidory wcześniej, koniecznie z przydomowej hodowli. Przecierem się brzydzić grzmiała babcia mieszając kolejny garnek przeznaczonej dla mnie zupy. Kluski jedynie lane, czyli zacierki jak kto woli. Ryż sporadycznie.
Dwie porcje plus dokładka. Zazwyczaj tak kończyłem obiady u babci, jesli tylko pomidorową na stów stawiała ona. Nie istniał i wciąż nie odkryty smak dla mnie, który tak silne piętno na kulinarnej mej świadomościś odciśnie. Niesamowite z jakim wyczuciem, finezją magią wręcz prawie od lat kilkudziesięciu ten sam smak, konsystencja i zapach z kuchni babcinej wychodził. Przepis na zupę z pomidorów mitem wydawać sie może.
A przecież składniki te same, śmietana również inna od wszystkich nie była. Co zatem sprawia, że smak od innych się różni? Świadomość jedynie i wiara w moc babci sekretną.
Przez wieki ludzie tworzyli mity, budowali je na podstawie plotek, niesprawdzonych informacji, czy przekazów ludzi, których wiarygodnymi nazywać nie mogli. Jest to już w naszej ludzkiej naturzy, nie sprawdzić, nie dowiedzieć się, a uwierzyć. Bo sąsiad widział, kolega mówił, a przyjaciółka mojej bliskiej znajomej przeżyła.
Rozwoj techniki, internet oraz daleko idąca edukacja pozbawiły nas złudzeń o olimpijskich bogach, czy smoku wawelskim. Nie udało się jednak przezwyciężyc obawy, strachu przed nieznanym. Dajmy dla przykładu taki spis powszechny, którego uczestnikami staniemy się w marcu. Czy brać w nim udział, czy aby to bezpieczne zastanawiaja sie juz Polacy, a fora internetowe pękaja od mitów, plotek i niesprawdzonych informacji.
Spis będzie anonimowy, danych nikt nie prześle do Polski, ani nie użyje do podważenia naszych starań o zasiłki lokalnie. Census do inwigilacji nie służy. Pomoże określić populacje Irlandii Północnej i wpłynie dość mocno na przyszłe plany rządu lokalnego względem również Polaków. Dajmy się zatem policzyć.
Wielu z nas w Polsce w spisie brało. nie raz udział. Czas na to, abyśmy spisali się teraz lokalnie. Nie wierzyć w mity i informacje mylne. Podejść do tematu otwarcie i wysłać formularz koniecznie. Ze spisem jak z babci pomidorowką, czy to domowa, czy u przyjaciół, znajomych zawsze składników tych samych. Wiadomo jednak, że ta babcina, jest w swoim rodzaju najlepsza.
Felieton ukazał się na łamach magazynu „CzteryOsiem”
Comments are closed.