Jak sprawić, by Polacy czuli się bezpiecznie?

Odwiedzając zamieszkałe przez Polaków domy w dzielnicy The Village, Donegall Road, nie wyobrażałem sobie, że za kilka lat zajęcie to przerodzi się w projekt, którego zadaniem będzie pomóc Polakom w komunikacji z lokalną policją i Radą do spraw Mieszkaniowych. Był maj 2006 roku i wtedy właśnie doszło do pierwszych, zmasowanych ataków na polskie domy w Belfaście.
Oczywiście każdy kij ma dwa końce. W trakcie wizyt tych okazywało się,  że Polacy mieszkają w przepełnionych mieszkaniach i często również nadużywają alkoholu, co kończyło się słyszanymi w dość dużej odległości imprezami. Lokalne środowisko jest niechętne nowym mieszkańcom, co wynika z historii tego miejsca. Konflikt wpływa na ludzi, stają się bardziej nieufni i wolą trzymać się „swoich”, których znają i z którymi mogą czuć się bezpiecznie. Polacy, osiedlając się masowo w niektórych dzielnicach protestanckich, zburzyli ten spokój. Kiedy lokalni rezydenci zorientowali się, że Polacy to w zdecydowanej większości katolicy, zawrzało. Przez lata wyznawcy właśnie tej religii nie mieli wstępu do The Village, która była całkowicie lojalistyczna.

Jajkiem w Polaka (bo katolik)

Przez ponad trzy miesiące wspólnie z przedstawicielami policji, a później również z przedstawicielami lokalnej społeczności, którzy z początku sceptycznie podchodzili do pomysłu, odwiedzaliśmy polskich rezydentów na Donegallu, starając się wyjaśnić im, co powinni zrobić w chwili zagrożenia, jak zawiadomić policję, ewentualnie w jaki sposób zachowywać się i jakich zasad przestrzegać w tej dzielnicy. Wielkim problemem w owym czasie były polskie dzieci wracające do domu w mudnurkach katolickiej szkoły, co było sygnałem dla lokalnych, protestanckich dzieci do działania. Domy, do których dzieci chowały się przed wyzwiskami, często obrzucane były jajkami, czy wybijano w nich szyby. Do kilku wdarli się zamaskowani przestępcy, domy zostały zdemolowane.

Wspólne działania i połączenie sił pozwoliło załagodzić sytuację. Ciężka praca zaowocowała nawiązaniem pozytywnych relacji między społecznością polską a lokalną. Wiele osób, dzięki częstej mojej obecności w tej części Belfastu miało szansę porozmawiać pierwszy raz w życiu z przedstawicielem społeczności polskiej, która była widoczna i słyszalna na ulicach, ale nigdy nie starała się zintegrować z otoczeniem. Zapowiadało się, że relacje między Polakami a lokalnymi mają się dobrze. Zorganizowaliśmy kilka wspólnych imprez, m.in. turniej piłki nożnej, czy rejs statkiem po rzece Lagan dla rodzin z dziećmi.

Najazd pseudokibiców na Donegall Road

Sytuacja zmieniła się niespodziewanie, kiedy kilka lat później, w trakcie pamiętnego meczu między reprezentacją Irlandii Północnej i Polski doszło w Belfaście do zamieszek pseudokibiców. Pech chciał, że nie znający historii, ani teraźniejszej sytuacji w Irlandii Północnej polscy kibice, zdecydowali się podjąć walkę z mieszkańcami dzielnicy Donegall Road. W jednej chwili trzy lata ciężkiej pracy, która wykonywana była na zasadzie wolontariatu, legły w gruzach. W dwa dni po meczu doszło do ponad 100 ataków na polskie domy. Nikt z atakującyh nie zastanawiał się, czy  rodzina mieszkająca w tym domu zasłużyła na taki los. Akcja była czystym odwetem za zachowanie polskich huliganów.

Zdaliśmy sobie sprawę, że czeka nas trudne zadanie, że odnowienie relacji między społecznością polską a przedstawicielami lokalnego środowiska wymagać będzie długofalowego procesu, rozmów oraz nawiązania współpracy od podstaw. Tego typu działania wymagały projektu, który pozwoliłby skoncentrować się na zagadnieniu w pełnym wymiarze godzin, z uwzględnieneim pomocy dla poszkodowanych Polaków.

Przez mediację po policję (rola schabowego)

I tak wspólnie z przedstawicielami Stowarzyszenia Chińskiego oraz Policji uruchomiliśmy projekt „Bilingual Community Safety Advocacy Scheme”, ktorego głównym zadaniem była pomoc Polakom w kontaktach z Policją i Housing Executive. Nad projektem ze strony polskiej pracować zaczęła Aleksandra Łojek – Magdziarz, oficer łącznikowy, która od maja 2009 roku jest do Państwa dyspozycji i wspiera Was swoimi działaniami.

Sam projekt podzielony jest na dwa sektory. Pierwszy koncentruje się  na niesieniu doraźnej pomocy. Jeśli ktoś z Państwa jest ofiarą ataku na tle rasowym, dokonano na was kradzieży lub czują się Państwo szykanowani we własnej okolicy, rolą oficera łącznikowego jest Wam pomóc rozwiązać ten problem. Pamiętajmy jednak, że nie zawsze pomoc kończy się na kontaktach z policją. Często dochodzi do konfrontacji i mediacji, które pozwalają załagodzić sprawę bez ingerencji służb porządkowych. Czasami nieporozumienia mogą brać się z rzeczy trywialnych- na przykład jedna z polskich rodzin miała zwyczaj przygotowywać schabowe w tradycyjny sposób, używając tłuczka do mięsa. Lokalni odebrali te dziwne, nieznane im hałasy, jako złośliwość. Wezwany na miejsce oficer łącznikowy wyjaśniła, co stoi za systematycznym stukaniem w godzinach popołudniowych. Wyjaśniła specyfikę schabowego. Lokalni poprosili, by był robiony rzadziej. Bez mediacji lokalni mieszkańcy chcieli uciec się do sprawiedliwości dzielnicowej, a wiemy, co to oznacza w Irlandii Północnej.

Nie bójmy się zgłaszać zajścia na policję. Często wcześniejsze rozpoznanie problemu i odpowiednia interwencja pozwoli uniknąć dramatu i rozwiązać problem przed jego faktyczną eskalacją. Oficer łącznikowy jest do Państwa dyspozycji, a jego zadaniem jest sprawić, aby czuli się Państwo pewnie i żyło się Wam bezpiecznie w Belfascie. Telefon do oficera łącznikowego: 0791 657 4225.

Materiał ukazał się na łamach kwietniowego wydania magazynu „CzteroOsiem

Kontynuuj czytanie » || Napisał dnia: 03.04.11. || Tagi:, , , , , , ||

Comments are closed.